Naucz dziecko mówić "nie" – zanim ktoś je skrzywdzi
Wychowanie

Naucz dziecko mówić "nie" – zanim ktoś je skrzywdzi

4 min czytania 697 słów Wychowanie

Każdy tata chce chronić swoje dziecko. Ale czy uczysz je, jak chronić siebie samemu? To jedna z najtrudniejszych, a zarazem najważniejszych rozmów, jakie możesz z nim przeprowadzić – i wcale nie musi być straszna.

Zaczęło się od zwykłego obiadu u teściów

Mój syn miał wtedy sześć lat. Siedział przy stole, zjadł porcję i powiedział, że nie chce więcej. Moja teściowa – z całą miłością tego świata – powiedziała: „No dalej, zjedz jeszcze trochę, dla babci". I Kacper zjadł. Nie dlatego że był głodny. Zjadł, bo nie chciał sprawić przykrości. Bo tak go nauczyliśmy – bądź grzeczny, nie odmawiaj starszym.

Tamtego wieczoru nie spałem długo. Nie przez ten talerz zupy. Przez pewną myśl, która mnie uderzyła: jeśli mój syn nie potrafi powiedzieć „nie" babci w sprawie jedzenia, to jak powie „nie" komuś, kto będzie chciał zrobić mu krzywdę?

Grzeczność to nie to samo co bezpieczeństwo

Latami wmawiano nam – i my wmawiliśmy naszym dzieciom – że posłuszeństwo dorosłym to cnota. I jest w tym ziarno prawdy. Ale jest też pułapka. Dziecko, które zawsze słucha, które nigdy nie odmawia, które boi się konfliktów, jest łatwym celem. Brzmi brutalnie? Bo jest brutalne.

Sprawcy przemocy wobec dzieci rzadko są obcymi ludźmi z filmów. Często to ktoś znajomy, ktoś, komu dziecko ufa, ktoś, kto właśnie na tym zaufaniu i na tym „grzeczności" żeruje. I mówi: „Nikomu nie mów. Jesteś przecież grzeczny/grzeczna, prawda?"

To nie znaczy, że mamy wychowywać małych buntowników, którzy odmawiają wszystkiego. Chodzi o coś innego – o naukę świadomej odmowy, osadzonej w szacunku do siebie.

Co konkretnie możesz zrobić jako tata

  • Zacznij od ciała. Powiedz dziecku wprost: „Twoje ciało należy do ciebie. Nikt nie ma prawa go dotykać bez twojej zgody – nawet ja." Tak, nawet ty. Jeśli dziecko nie chce się przytulić, nie zmuszaj. To nie afront, to trening.
  • Ćwiczcie razem mówienie „nie". Serio, na sucho. „Powiedz: nie chcę." Niech to słowo przestanie być zakazanym owocem. U nas stało się to zabawą przy kolacji – kto powiedział „nie" najgłośniej, dostawał ostatni kawałek pizzy. Głupia zabawa, ale działa.
  • Naucz rozróżniać dotyk dobry od złego. „Dobry dotyk" to np. uścisk mamy, który czujemy sami jako przyjemny. „Zły dotyk" boli albo sprawia, że czujemy się nieswojo – nawet jeśli nie wiemy czemu. To „nawet jeśli" jest kluczowe. Dzieci często nie rozumieją, co się dzieje, ale czują, że coś jest nie tak.
  • Powiedz mu, że zawsze możesz się do ciebie zwrócić. I nie tylko powiedz – udowodnij to. Kiedy dziecko przychodzi do ciebie z czymś trudnym i ty odkładasz telefon, siadasz i słuchasz – ono to zapamiętuje. Ćwiczy się wtedy, że mówienie o trudnych sprawach jest bezpieczne.
  • Wyjaśnij, że nie będzie winne. Dzieci, które doświadczyły krzywdy, często milczą, bo myślą że to ich wina, albo że nie będą wierzone. Mów wprost: „Cokolwiek się stanie, nie będziesz winien. I zawsze ci uwierzę."

A co z tajemnicami?

To jeden z najważniejszych tematów do przepracowania. Istnieją tajemnice-niespodzianki (np. prezent urodzinowy dla mamy, który za chwilę zostanie ujawniony) i tajemnice-pułapki (ktoś każe dziecku nie mówić rodzicom o czymś, co się wydarzyło). Naucz dziecko tej różnicy. Powiedz: „Jeśli ktoś każe ci coś ukrywać przede mną i mówi, że będziesz złym dzieckiem jeśli mi powiesz – właśnie wtedy musisz mi powiedzieć."

Sam też musiałem się nauczyć słuchać

Przyznam się do czegoś. Kiedyś, kiedy Kacper przyszedł do mnie z historią o tym, że kolega go „dziwnie ściskał" na placu zabaw, mój pierwszy odruch był żeby zbagatelizować. „Aa, pewnie się tylko bawił." Na szczęście się powstrzymałem i zapytałem: „A ty jak się z tym czułeś?" Okazało się, że to był naprawdę nieprzyjemny incydent. Nic poważnego – ale Kacper potrzebował, żebym to potraktował poważnie. I że potrzebował wiedzieć, że jego odczucie jest ważne.

To był dla mnie lekcja. Jako tata nie mogę być wszędzie. Nie będę. Ale mogę wychować człowieka, który będzie umiał sam siebie obronić – głosem, granicami i zaufaniem do własnych instynktów.

Nie musisz robić tego perfekcyjnie

Nikt z nas nie jest idealnym tatą. Też czasem za bardzo parłem do grzeczności, do „nie rób scen", do „przeproś, bo tak się robi". Ale nigdy nie jest za późno, żeby zacząć inaczej. Nawet jedna rozmowa – szczera, przy herbatce, bez moralizowania – może zrobić różnicę.

Twoje dziecko nie potrzebuje tarczy. Potrzebuje głosu. Twoim zadaniem jest pomóc mu go znaleźć.

A Ty, tato – czy rozmawiałeś już ze swoim dzieckiem o granicach ciała? Jak to u Was wygląda? Napisz w komentarzu, chętnie wymienię doświadczenia.

← Wróć do bloga