Tato, czy ty w ogóle czujesz? O ojcach i emocjach w 2026
Przez lata wmawiano nam, że tata to ten od naprawiania rowerów i wożenia na treningi. Ale dzieci potrzebują czegoś więcej — i w końcu zacząłem to rozumieć. Nie bez oporów.
Czytaj dalej →Przez lata wmawiano nam, że tata to ten od naprawiania rowerów i wożenia na treningi. Ale dzieci potrzebują czegoś więcej — i w końcu zacząłem to rozumieć. Nie bez oporów.
Czytaj dalej →Mój syn miał siedem lat, kiedy pierwszy raz zapytał mnie, czy bomby mogą spaść na nasz dom. Zamarłem. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Jeśli ty też stanąłeś kiedyś przed takim pytaniem – ten wpis jest dla ciebie.
Czytaj dalej →Nie jestem tatą-helikopterem. Nie zakazuję jazdy na rowerze ani wspinaczki na drzewo. A jednak jest w mojej głowie coś, co nie daje spokoju — cicha obawa, że "czuję" kiedy coś się wydarzy. I to się sprawdza. Czy jesteście tylko mną?
Czytaj dalej →Coraz więcej mówi się o ojcu jako głównej figurze emocjonalnej w domu — kimś, kto nie tylko "pomaga mamie", ale naprawdę trzyma dziecko w środku. Zastanawiam się, czy ja to robię. I czy robię to dobrze.
Czytaj dalej →Mówią, że nadopiekuńczy rodzic to ten, który nie puszcza dziecka na plac zabaw. Ale co z tatą, który puszcza — a i tak w głowie odgrywa każdy możliwy scenariusz? O lęku antycypacyjnym i o tym, jak nauczyłem się z nim żyć, nie dając mu kraść mi chwil z dziećmi.
Czytaj dalej →Coraz częściej słyszę, że ojciec ma być „bezpieczną bazą" dla dziecka. Tylko nikt nie mówi, co zrobić, gdy własne emocje zaczynają cię przerastać. Napisałem o tym szczerze — bo sam przez to przechodzę.
Czytaj dalej →Coraz więcej mówi się o tym, że tata to nie tylko "ten od zabawy" albo "drugi rodzic". W 2026 roku powoli dociera do nas, że dzieci potrzebują ojca jako prawdziwej kotwicy emocjonalnej — nie tylko silnego, ale i czującego. Czy ja sam to ogarniam? Szczerze: jeszcze się uczę.
Czytaj dalej →Nie jestem tatą, który krzyczy ani gubi się w pracy. Jestem tatą, który w ciszy martwi się zanim cokolwiek się stanie. I długo myślałem, że to tylko moja przypadłość — aż okazało się, że mamy na to nazwę.
Czytaj dalej →